piątek, 25 lipca 2014

Z moich opowieści o Głuszycy...

O samego początku gdy tylko zostałem uczniem Zasadniczej Szkoły Włókienniczej interesowały mnie tylko i wyłącznie podziemia szkoły oraz kanały łączące budynek szkoły z budynkiem dyrektora - Pana Rowskiego oraz kuźni i połączenie tych budynkiem z ZPB "Piast". Według zapisków nieznanych mi autorów wszystkie te budynki były połączone szeregiem chodników podziemnych, tu ciekawostka - tak było naprawdę. Potwierdził to wszystko mój nauczyciel Przysposobienia Obronnego - Pan Wichrowski (jednocześnie główny plastyk i rysownik Głuszycy, jego pracownia znajdowała się na pierwszym piętrze byłego  budynku Gestapo - pierwszy budynek po lewej za portiernią, cechował go bardzo znamienny i czytelny napis "Zgoda buduje, niezgoda rujnuje", nota bene jego dzieło). Podczas zajęć z PO niejednokrotnie byliśmy wprowadzani do podziemi pierwszego zakładu. Mieliśmy możliwość zejścia trzy poziomy pod ziemię, gdzie znajdował się schron przeciwlotniczy. Zakład pierwszy i drugi były połączone tak zwanym kanałem technologicznym, gdzie według opisów, mógł przejechać traktor z przyczepą (teraz po kanale nie ma nawet śladu, gdyż podczas wyburzania pierwszego i drugiego zakładu posłużył jako wysypisko gruzu, jest jednak masa świadków, którzy to potwierdzają). Stara powozownia, kowal i tzw. stanica wymiany koni, fontanna, park, staw, wszystko zostało zniszczone po 1991 roku. Główny cel - wymazanie z pamięci rzeczy, które w przyszłości będą mogły wpłynąć na świadomość społeczeństwa - główny i podstawowy szwindel to działania miejscowego proboszcza związane z budową plebanii, gdy zwłoki wydobywane z cmentarza przy ulicy 11 listopada 4 wywożono i wysypywano na ulicy Sienkiewicza, gdzie w niedalekiej przyszłości powstała piwiarnia, nie ma chyba osoby z mojego rocznika, która nie pamiętałaby czaszek, kości oraz innych ludzkich szczątek roznoszonych przez dzieciarnię (polecam prelekcje z zeszłego roku, która odbyła się w Łowisku Pstrąga w Rzeczce - moimi gośćmi byli Johan i Darek, którzy potwierdzili, to, co opisuję - jeden z nich miał ludzką czaszkę zamontowaną na motorynce). Takich relacji będę przytaczał więcej oraz związanych z nimi niesamowitych opowieści - coś, co wystraszyło jednego z głównych szabrowników przy kopaniu fundamentów pod plebanię, który pod wpływem owego zdarzenia popełnił samobójstwo. Jeżeli chodzi o miejscowy okultyzm, to w tym momencie było jego preludium.
Ilość opowieści oraz relacji jest niesamowita, nie jestem w stanie na raz tego opisać. Wiąże się to wszystko bezpośrednio z tajemnicami gór otaczających naszą dolinę, czyli kompleks Riese...

1 komentarz:

  1. Bardzo interesują mnie takie opowieści. I przyczyny...

    OdpowiedzUsuń

Merytorycznie, bez wulgaryzmów, bez ataków ad personam.