czwartek, 31 lipca 2014

70ta rocznica hańby Aliantów oraz polskiego rządu na uchodźstwie

" 'Zdrada' to słowo, którego wielu Polaków używa gdy chce podsumować los swojego kraju podczas II Wojny Światowej. Polscy żołnierze, marynarze i lotnicy walczyli pod alianckim dowództwem lojalnie spierając sprawę aliancką od początku aż do końca. Jak odwdzięczyli nam się alianci - zabijając Generała Sikorskiego oraz wspierając marionetkowy polski rząd. Gdy Generał, jeden z niewielu, tworzy Pierwszą Dywizję Powietrznodesantową, a jego nazwisko brzmi Sosabowski - to w dniu dzisiejszym niejeden polityk dostaje w Europarlamencie gęsiej skórki na sam dźwięk tego nazwiska...
Pierwsza Dywizja Powietrznodesantowa stworzona z myślą o powrocie do Polski "najkrótszą drogą" - desantem, aby wesprzeć powstanie Armii Krajowej przeciw niemieckiemu okupantowi, została zrzucona w piekło pod Arnhem. Kiedy jej żołnierze walczyli i ginęli w Holandii wspierając zachodnich Aliantów, mieszkańcy Warszawy daremnie patrzyli w niebo, oczekując swych spadochroniarzy. Tymczasem na drugim brzegu Wisły Armia Czerwona wyczekiwała stosownej chwili by rozpocząć własną okupację Polski.
W odróżnieniu od walecznych żołnierzy innych alianckich armii, Polacy mieli niegdy nie zobaczyć swojej Ojczyzny, nawet po ostatecznym zwycięstwie..."

O cześć wam panowie alianci za naszą niewolę i zdradę.

Odsyłam po raz kolejny do książki "Rozdarty naród".

poniedziałek, 28 lipca 2014

Zapowiedź nowego sezonu w Riese

Już niedługo zaprosimy Was do spędzania z nami jesiennych weekendów w Riese!




piątek, 25 lipca 2014

Z moich opowieści o Głuszycy...

O samego początku gdy tylko zostałem uczniem Zasadniczej Szkoły Włókienniczej interesowały mnie tylko i wyłącznie podziemia szkoły oraz kanały łączące budynek szkoły z budynkiem dyrektora - Pana Rowskiego oraz kuźni i połączenie tych budynkiem z ZPB "Piast". Według zapisków nieznanych mi autorów wszystkie te budynki były połączone szeregiem chodników podziemnych, tu ciekawostka - tak było naprawdę. Potwierdził to wszystko mój nauczyciel Przysposobienia Obronnego - Pan Wichrowski (jednocześnie główny plastyk i rysownik Głuszycy, jego pracownia znajdowała się na pierwszym piętrze byłego  budynku Gestapo - pierwszy budynek po lewej za portiernią, cechował go bardzo znamienny i czytelny napis "Zgoda buduje, niezgoda rujnuje", nota bene jego dzieło). Podczas zajęć z PO niejednokrotnie byliśmy wprowadzani do podziemi pierwszego zakładu. Mieliśmy możliwość zejścia trzy poziomy pod ziemię, gdzie znajdował się schron przeciwlotniczy. Zakład pierwszy i drugi były połączone tak zwanym kanałem technologicznym, gdzie według opisów, mógł przejechać traktor z przyczepą (teraz po kanale nie ma nawet śladu, gdyż podczas wyburzania pierwszego i drugiego zakładu posłużył jako wysypisko gruzu, jest jednak masa świadków, którzy to potwierdzają). Stara powozownia, kowal i tzw. stanica wymiany koni, fontanna, park, staw, wszystko zostało zniszczone po 1991 roku. Główny cel - wymazanie z pamięci rzeczy, które w przyszłości będą mogły wpłynąć na świadomość społeczeństwa - główny i podstawowy szwindel to działania miejscowego proboszcza związane z budową plebanii, gdy zwłoki wydobywane z cmentarza przy ulicy 11 listopada 4 wywożono i wysypywano na ulicy Sienkiewicza, gdzie w niedalekiej przyszłości powstała piwiarnia, nie ma chyba osoby z mojego rocznika, która nie pamiętałaby czaszek, kości oraz innych ludzkich szczątek roznoszonych przez dzieciarnię (polecam prelekcje z zeszłego roku, która odbyła się w Łowisku Pstrąga w Rzeczce - moimi gośćmi byli Johan i Darek, którzy potwierdzili, to, co opisuję - jeden z nich miał ludzką czaszkę zamontowaną na motorynce). Takich relacji będę przytaczał więcej oraz związanych z nimi niesamowitych opowieści - coś, co wystraszyło jednego z głównych szabrowników przy kopaniu fundamentów pod plebanię, który pod wpływem owego zdarzenia popełnił samobójstwo. Jeżeli chodzi o miejscowy okultyzm, to w tym momencie było jego preludium.
Ilość opowieści oraz relacji jest niesamowita, nie jestem w stanie na raz tego opisać. Wiąże się to wszystko bezpośrednio z tajemnicami gór otaczających naszą dolinę, czyli kompleks Riese...

czwartek, 24 lipca 2014

Jednak wiezienia były , a kolejny samolot sie rozbija .

Stare Kiejkuty to już fakt , a politycy bredzą iż to sprawa CIA my nie mamy z tym nic wspólnego . To wytłumaczmy  muzułmanom , którzy jadą  do Polski z Allach agh bar , na ustach i kilogramem plastiku na piersiach . To już jest nie preludium wojny to już coś więcej , .

Ukraińcy wpędzają całą Europe w konflikt , który zaleje krwią cały kontynent . Jako jedyni sprzedajemy uzbrojenie Ukraińcom , niemcy już oficjalnie nas krytykują i coraz głośniej mówią o lini obrony UE na linii Odry .Czyli olać Polaków , Nasi politycy oraz kler wepchnęli nas w otchłań , to tylko kwestia czasu gdy ktoś kolbami karabinów załomocze do naszych drzwi .

 Żydzi bez karnie mordują cywili , a dzieci jej kurewskiej mości angielskiej mówią - żydzi maja prawo mordować bo to żydzi .

To tylko promil dowodów na Otwarcie Wrót lub Wielkiego Misterium - ofiara będzie krwawa ...

środa, 23 lipca 2014

Ku pamięci pewnemu Harcmistrzowi Polski Ludowej

To Leon Sałata HPL, jako komendant Głuszyckiej komendy ZHP stworzył ruch, który naprowadził nas na temat zwany "Riese". Dzieckiem tego ruchu jest Waldemar Łyczak (przepraszam, że ujawniam imię i nazwisko lecz robię to świadomie). Leon Sałata jako pierwszy zainteresował głuszycką oraz okoliczną młodzież sztolniami oraz poniemieckimi budowlami militarnymi. Jako pierwszy ostrzegał nas przed obcymi, którzy przyjeżdżają w nasze tereny (Głuszyca) i wyciągają od nas informacje. Byłem z nim na kilkunastu wypadach terenowych oraz sześciu obozach harcerskich i żaden z tzw. "badaczy tematu Riese" nie może się poszczycić czymś takim. Jego charyzma przyciągała wszystkich jak magnes. Robił to społecznie, nie kojarzę ani jednego przypadku żeby cokolwiek zrobił za pieniądze - zresztą był to inny system. I tu komunikat do mieszkańców Głuszycy:  z mojego rocznika, starszych i młodszych - niech potwierdzą lub zaprzeczą działalności Leona Sałaty. Koleżanki oraz koledzy, którzy służyli HZG, MSR, oraz 'Marynarze' proszę o komentarze dotyczące Waszych wspomnień związanych z komendantem. Nasza harcówka kilkanaście razy już zmieniała nazwę, jednak dla nas wasze pozostanie naszą harcówką, była tam pijalnia piwa, prywatna firma, a teraz jest administracja. To, co Leon Sałata zrobił i utrwalił w naszej pamięci, czyli historie II Wojny Światowej, nie jest w stanie powielić żaden pseudo-biznesmen zajmujący się historia Riese. Leon gardził każdym obcym kreującym historię Głuszycy i okolic. W następnych postach będę wspominał takich ludzi, którzy wywarli wpływ na moją psychikę oraz historie okolicy. Są to:
- Jan Lisiewicz - mój wychowawca z ZSW
- Jan Pawlaczyk - mój instruktor z ZSW
- Bogumiła Wróblewska - dyrektorka wymienionej szkoły
- Pan Marczewski - były więzień KL Auschwitz Birkenau i Gross-Rosen, mój sąsiad oraz mąż nauczycielki jęz. polskiego w SP nr 2 im. chor. H. Dąbrowskiego
Wielkie podziękowania dla Jeleny Stiepanownej, nauczycielki jęz. rosyjskiego, która nauczyła mnie tego pięknego języka oraz przekazała historię swojej rodziny ze stepów kazachskich.
Moich wspomnień oraz relacji nie jest w stanie podważyć żaden tzw. 'badacz Riese".


niedziela, 20 lipca 2014

Audycja XXXII


Anders kontra Sikorski

Ciekawe komentarze z YT:

Beata Andrejas 13 cze 2014
20:15 powiem Ci Darek, dlaczego na paradzie w Rzymie nie było Polaków: gen. Anders był ZDRAJCĄ ! Gen. Sikorski chciał sądu wojennego dla Andersa, np. w 1940 Anders "cudem" ocalał w Katyniu i wyprowadził z sowieckiego obozu śmierci dla Polaków w Katyniu 2.000-3.000 więźniów żydowskiego pochodzenia, a 25.000 Polaków żydzi sowieccy zastrzelili w rytualny sposób w lesie katyński..... a po wojnie Anders dokonał zamachu stanu w Londynie ... [YT:Satyr - Od Mazowieckiego do Tuska cz.05: Czesław Kiszczak] suma sumarum: prezydent Kaczorowski NICZEGO Walesie nie przekazał

Beata Andrejas 13 cze 2014
Czy to nie jest dziwne, że właśnie Argentyna uznała jako 1-sza Polski Rząd na emigracji 17 min 07 s, a Watykan pomagał uciekać Niemcom pochodzenia żydowskiego tzw. kanalem watykańskim własnie do przygotowanej od 1943 r. (data konferencji w Teheranie i zabójstwa Gen. Sikorskiego) enklawy w Argentynie ? [YT: Tajna stolica nazistów po wojnie. Sensacyjne zdjęcia! [Enigma]], co wyprawia KEP w 2014 r. ? [YT:Abp Gądecki: Świat zna Schindlera, nie zna Henryka Sławika]

piątek, 18 lipca 2014

Duchy przeszłosci wracają

"Gdy w 1946 roku moi dziadkowie przyjechali po raz pierwszy do miejscowości o podwójnej nazwie - pierwsza była niemiecka: Wustegirsdorf, a druga, napisana z błędem farbą olejną: Geszcze Póste. Taka pierwsza polska nazwa witała osadników. Prawidłowa nazwa brzmiała Gieszcze Puste, jednak moja matka w akcie urodzenia miała wpisaną ta błędna nazwę - Geszcze Póste. Nazwisko mojej matki, które brzmiało Papadopulos, zostało przerobione na Papalońska, i stąd mogą wynikać teraz błędy pisarskie. Było nas kilkanaście rodzin pochodzenia Greckiego, dwie rodziny nie życzą sobie podawania ich nazwisk, gdyż do dziś mieszkają w Głuszycy. Ja nie wstydzę się swojego nazwiska oraz miejsca urodzenia, chociaż w Grecji miałem z tego powodu problemy. Nazywam się Janusz Fidanakis, a moim bratem ciotecznym jest Tasulis Papadopulos - obaj byliśmy mistrzami Grecji w Kulturystyce. Marika Tasulis napisała po grecku książkę o Głuszycy i tu bardzo ubolewam, gdyż nigdy nie ukazała się ona w języku polskim, mimo iż kilkukrotnie osobiście przekazywałem ją do Urzędu Miasta, nawet w języku polskim. Historia mojej rodziny oraz innych Greków, tylko i wyłącznie dzięki tobie może ujrzeć światło dzienne. Mój dziadek jak wiesz pracował w której sztolni lub kopalni. Chciałbym jeszcze nadmienić, iż Żydzi o nazwiskach Sałah oraz Guderian, Gut także maja swoje wspomnienia, które przesyłają do takich ludzi jak Ł. Kazek i innych, lecz nikt ich nie chce rozumieć i przyjąć do świadomości ich wspomnień.

Pozdrawiam Tasulis Papadopulos - Grek z Salonik

PS Czy pamiętasz jak mdlałeś jak moja mama dawała Ci zastrzyki?"

Po raz kolejny koniczyna

koniczyna kon17 lipca 2014 21:31

W pewnych komentarzach wspomniana była Operacja petsamsko-kirkeneska i pewne sztolnie...

(...)Nieprzyjaciel nie wytrzymał nacisku i musiał się wycofać. Do godziny 9.00 rano 14 i 15 dywizja piechoty zbliżyły się bezpośrednio do Kirkenes. W tym samym czasie, po przełamaniu zaciekłego oporu nieprzyjaciela w rejonie osiedla Sulcheim, do Kirkenes zbliżył się 24 pułk 10 dywizji piechoty gwardii oraz 73 pułk czołgów gwardii.
Widząc beznadziejność swego położenia, hitlerowcy zaczęli w barbarzyński sposób niszczyć miasto. Jak wspominają tamtejsi mieszkańcy, Kirkenes dosłownie stanął w płomieniach, bez przerwy rozlegały się wybuchy. Spośród tysiąca istniejących budynków pozostało zaledwie 28. Szukając ocalenia, ponad 3500 mieszkańców miasta ukryło się w sztolni koło stacji Bjernevatu położonej niedaleko od Kirkenes. Do tejże sztolni wpędzono owce, krowy, konie i kury. Panował w niej straszliwy zaduch, a sklepienia drżały od wybuchów. W Kirkenes i okolicy trwała zacięta bitwa.
W czasie wycofywania się z Kirkenes dowództwo hitlerowskie zamierzało wysadzić sztolnię i pogrzebać żywcem ukrywających się w niej ludzi. Dowiedziawszy się o zamiarze faszystów, Norwegowie zwrócili się o pomoc do Armii Radzieckiej. Ich wysłaniec, Hugo Jensen, przedarł się przez linię ubezpieczeń hitlerowskich, przedostał się w nocy do czołowych oddziałów radzieckich i zawiadomił dowództwo o tragicznym położeniu mieszkańców Kirkenes. W rejon sztolni wysłano niezwłocznie pluton rozpoznawczy 65 dywizji piechoty pod dowództwem lejtnanta Bachtijewa. O świcie 25 października zwiadowcy niespodziewanie zaatakowali hitlerowców i opanowali stację. Norwegowie, wśród których było wiele kobiet i dzieci, ze łzami w oczach ściskali i całowali swoich wyzwolicieli. W tym czasie w mieście żołnierze 14 45 dywizji piechoty oraz 16 dywizji piechoty gwardii wspierani przez 73 pułk czołgów gwardii wypędzali stopniowo Niemców z ukryć i ruin. Do godziny pierwszej w południe pięciotysięczny garnizon hitlerowski został całkowicie rozgromiony. W walkach na przedpolach Kirkenes i w samym mieście nieprzyjaciel stracił 5450 zabitych żołnierzy. Do niewoli wzięto160 ludzi.(...)

ps. Jak przeczytałem ten fragment książki wydanej w roku 1973, od razu zwróciłem uwagę na brak danych na temat strat po stronie sowieckiej. I tu mamy typowy przykład cenzury. W wielu komentarzach internetowych jest stwierdzone że książki wydawane w tamtej epoce są zafałszowane historycznie dzięki cenzorom. Cenzura w swoim założeniu była "kagańcem" wolności słowa i wypowiedzi. Jak coś nie było po myśli systemu to najzwyklej nie było dopuszczane do publikacji. Dotyczyło się to między innymi literatury, muzyki, poezji i wielu innych dziedzin łącznie z książkami historycznymi. Stąd w bitwie o Kirkenes straty są tylko po stronie niemieckiej. Komuna po prostu nie pozwalała pisać o pewnych sprawach. Osobiście nie znam żadnej komunistycznej książki wybielającej jakąkolwiek postać z Trzeciej Rzeszy. A może w czasach komuny było jakieś wydawnictwo które mówiłoby że Katyń zrobili Niemcy? Istnieje oczywiście cała masa książek w których niby cała Polska "kochała" Kraj Rad" , ale to już inna historia. Po co komuniści mieliby fałszować faszystowską historię? Pytanie bez odpowiedzi, w końcu każdy swój rozum posiada... Pozdrawiam.

czwartek, 17 lipca 2014

Chyba braknie nam czasu



Ukraińcy już zabijają innych , Ruscy tez , a my udajemy Greka .

Wielkie Misterium i Otwarcie Wrót to już fakt .