niedziela, 9 października 2011

Podążając tropem c.d.

Podążając tropem transportów do Riese otrzymuję telefon od Hildegardy Sałach (Sałam) z prośbą abym zainteresował się niszczeniem wagonów, którymi wywieziono jej rodziców do Gross Rosen z Lidzsmanstadt Ghetto. Mam świadków istnienia owych wagonów, które znajdowały sie na bocznicy. Jak dziś wyglądają przedstawiają zamieszczone filmiki. Jak wiadomo, na terenie łódzkiego getta swoje zakłady produkcyjne posiadał Hugo Boss (osobisty krawiec Hitlera), była tu manufaktura Kruppa i Siemiensa. Około 10 % wykwalifikowanych pracowników getta łódzkiego trafia do Gross Rosen, skąd część dociera do miejscowości Wustegiersdorf, gdzie zostają wyzwoleni. Z opowieści Pani Hildegardy dowiaduję się o pracy jaką wykonywał jej ojciec - pracował nad włóknami odpornymi na wysoką temperaturę (nie był to azbest). Wspomina zakłady włókiennicze, w których zostali zakwaterowani. Odwiedziła je po wojnie kilkukrotnie. Mama nadzieję, że nasza znajomość przyniesie owocne materiały. Na wspomnianej stacji wszystko, co związane jest z okresem II Wojny Światowej, ma zostać zburzone lub przebudowane do końca tego roku. Pracownicy stacji byli wobec mnie bardzo agresywni, więc przepraszam za jakość filmu, gdyż kręcony był w bardzo wielkim pośpiechu.



czwartek, 29 września 2011

Strzelnica w Walimiu - moje prywatne badania ?

Podczas moich licznych poszukiwań i prac, jako jedyny przekopałm wzdłuż i wszerz teren tak zwanej czwartej sztolni w Rzeczce, czego dowodem są poniższe zdjęcia i film. Efektem owych prac jest strzelnica, która do dziś prawdopodobnie jeszcze stoi. Wiele osób zarzuca mi kłamstwo lecz w wielu przypadkach, jeśli chodzi o fakty sprawdzalne dysponuję materiałem poglądowym.
Przedmioty, które znalazłem podczas wykopalisk, między innymi kości, fragmenty żeber i piszczeli oficjalnie przez ówczesnego dyrektora obiektu zostały uznane za świńskie, a poniemieckie odznaczenia wojskowe - pióro wieczne oraz przedmioty codziennego użytku datowane na 1943/44 rok, miały pochodzić z wysypiska śmieci, które miało się kiedyś znajdować tym miejscu. Kanał, do którego się dokopałem miał być kanałem burzowym zbudowanym w latach 60. Fiolki po lekach nosiły datę 1944 rok i wyprodukowane były przez firmę Bayer - zostały przekazane ówczesnemu dyrektorowi Rzeczki oraz członkom SGP. Miały znaleźć się na ekspozycji muzealnej.
Jednak najciekawsze są relacje ludzi, którzy odwiedzali nas podczas prac. Opowiadali niesamowite historie dotyczące tego miejsca. Moja praca w całym Walimiu wywołała sporą sensację. Przynosili zdjęcia, snując przy ognisku opowieści do złudzenia przypominające opowieści Jareckiego, z tego okresu pochodzą też opowiadania Pana Stanisława. Codziennie ktoś mnie odwiedzał wskazując nowe miejsca, w których należało kopać. Wtedy to właśnie usłyszałem po raz pierwszy o tunelu łączącym wszystkie sztolnie (kanał technologiczny drożny jeszcze w latach 50.). Teren wokół sztolni został zmieniony w momencie budowy nowej drogi (pragnę podkreślić, że stara droga to ta, która prowadzi na parking, a nowa z kamiennym nasypem powstała dużej później. Jeszcze ja pamiętam z dzieciństwa, że na przeciwko trzech sztolni znajdowała się czwarta, w dniu dzisiejszym jest tam kamienna ściana, a nad nią droga). Dziwi mnie, że ówczesne władze zaprzeczały, że w tym miejscu istniały baraki, a na pewno nie było tam żadnej sztolni.
Mógłbym przytoczyć jeszcze wiele przykładów, ale czekam aż ktoś z mieszkańców Walimia odważy się i opisze wspomnienia swoich dziadków oraz rodziców dotyczące dziwnych i niewytłumaczalnych zjawisk, które miały miejsce od 1945 do 1955 roku, a może znajdzie się taki odważny, który zrelacjonuje jedną z najbardziej tragicznych historii Walimia - mianowicie o ojcu, który wymordował całą swoją rodzinę (większość swojego życia spędził w podziemiach). Po zatrzymaniu twierdził, że było to konieczne, że "oni" kazali mu zrobić - cokolwiek miałoby to znaczyć...






wtorek, 27 września 2011

Podążając tropem...

Moje ostatnie wyprawy zaprowadziły mnie na wybrzeże - konkretnie zatoka Pucka, Hel, Władysławowo, Karwia. Zawiódł mnie tam trop ostatniego transportu z Rogoźnicy (dla niewtajemniczonych: KL Gross-Rosen). Relacje świadków z tego okresu podkreślają przybycie do Władysławowa dziwnego transportu w skład którego wchodziły dziwne kolorowe istoty - byli to najprawdopodobniej jeńcy z Ludwikowic. Resztę wyjaśni film.

Sprawdzając tropy

Trafiłem prawdopodobnie na najlepiej zachowaną twarz Baphometa - pochodzi z 1697 roku - identyczną widziałem tylko na dwóch zamkach: Grodno oraz Czocha. O takich twarzach bardzo często wspominał Jarecki, że będą to dla mnie wskazówki. Znajduje się tam także jedna z niewielu mosiężnych płyt grobowych z wyrytymi herbami oraz z pośmiertnym epitafium (takich płyt używano tylko i wyłącznie do zamknięcia czeluści piekielnych, których strzega lwy). W owym zamku wyżęj wymienionych symboli jest aż nadto. U wejścia do piwnicy stoi owa płyta, naprzeciw niej stoi stół oraz krzesła z lwami, a także rzeźba drewniana gdzie na wysokości narządó rodnych mężczyzny znajduje się głowa herubinka, a nieopodal wspomniana podobizna Baphometa, znajdujeącasię na bogato zdobionej szafie, której elementy można odnalkeźć na elewacji bramy wejściowej zamku Grodno. To daje do myslenia. A to wszystko znajduje się w zamku w Krokowej - posesji rodu von Krockov - 7 km od Karwi.










piątek, 16 września 2011

Jugowice

Pan Stanisław jest jedną z niewielu żyjących osób, które pamiętają dokładnie wydarzenia z 1945 roku. W Jugowicach pojawił się już 15 czerwca 1945 roku. Także nazywa sprawy takimi jakie były. Na Dolny Śląsk przyciągnął go "szaber". Posuwał się w ślad za Armią Czerwoną. Jak to określił: Gdy Wrocław jeszcze płonął ja już tam byłem. Na dworcu głownym uciekaliśmy przed Niemcami, którzy próbowali zabić.

Gdy wrócił do Lwowa, bo stamtąd pochodził wraz z całą rodziną, został przesiedlony właśnie do Jugowic. Gdy przybyli na miejsce było zaledwie 2 miesiące po wojnie. Cała infrastruktura była pozostawiona przez Niemców, park maszynowy oraz dobytek był nienaruszony. W jego pamięci te obrazy są idealnie zachowane. Opowiada z detalami gdzie znajdowały się obozy, baraki, maszyny. Tunele jugowickie były nienaruszone. W głównym była sprawna instalacja elektryczna. Wokół znajdowała się masa porzuconej broni. Mnie jednak najbardziej interesuje wnętrze tunelu. Na moje pytania pan Stanisław odpowiada z wyraźną nieufnością bowiem dotyczą one tematów, które są tabu wśród okolicznych mieszkańców. Dopiero gdy opowiadam o przeżyciach mojego ojca lub historie zasłyszane od Jareckiego, pan Stanisław nabiera ufności i zaczyna opowiadać bez skrępowania. Jego zięć oraz jeden z przewodników, którzy są świadkami naszej rozmowy są zaskoczeni opowieściami dziadka. Należy zaznaczyć, że Pan Stanisław w Walimiu jest uważany za osobę godną zaufania, a jego relacje traktowane są z największą powagą.
Dziadek potwierdza istnienie metalowej tablicy (chyba była z miedzi lub z brązu), na której były dziwne rysunki oraz pismo, które nazywał "żydowskim". Znajdowała się ona za drugim rzędem stempli. Rysujemy szkic tunelu. Rząd stempli zajmuje około 10 metrów. Jakieś 5 metrów od wejścia, po lewej stronie znajduje się rząd włączników, ja je nazywa. Gdy szkicuje okazuje się, okazuje się, że jest to tablica windowa, taka sama jaka znajduje się w zamku Książ. Rysujemy dalej tunel oraz chodniki. Po zakończeniu części wejściowej zaczyna się tunel drążony w skale o wysokości i szerokości pozwalającej na przejechanie pociągu. Przez chwilę zastanawia się i dodaje: "po prawej stronie jest wejście do kanału". Te słowa mnie ożywiają. Zadaję kilka pytań. O istnieniu tego kanału mogły wiedzieć tylko osoby, które go widziały ponieważ został zniszczony na przełomie czerwca i lipca 1945 roku. Idąc dalej, po prawej stronie są trzy chodniki, kolejka torowa, przewody i instalacje, które są w idealnym stanie, kanalizacja działa. Przeciąg jest tak silny, że gasną świece. Po opisie tunelu zadaję pytanie dotyczące dziwnych rysunków oraz znaków. Odpowiedź jest zaskakująca. " Było ich tu pełno, to pewnie Żydzi pisali o sobie, bo oni to wszystko robili. Były jakieś rysunki i znaki - kto by się nimi wtedy przejmował. Utkwił mi jednak w pamięci jeden rysunek. Duży, na ścianie z betonu. Było na nim dwoje ludzi, jeden bardzo wysoki, a drugi karzełek. Obaj mieli dziwne zniekształcone głowy". Pokazuję szkic z pamiętnika Jareckiego, potwierdza bez wahania. Ożywia się coraz bardziej. W tym momencie nie wytrzymuje zięć pana Stanisława: "Jest tu jeszcze jeden człowiek, który narysował nam coś takiego, lecz jego syn stwierdził, że ni będzie tych rysunków nikomu pokazywał, ani o nich rozmawiał, bo jego ojciec to wariat, który rysuje "ufo". Z wyrzutem spytał dziadka dlaczego nie mówił o tym wcześniej - "bo byście też mnie za wariata wzięli" - odpowiedział.
CDN...

niedziela, 28 sierpnia 2011

Sprawozdanie

"Witam Panie Darku.
Poznaliśmy się na pierwszym zlocie w Walimiu i nie ukrywam, że od tego momentu należałem do ścisłego grona pańskich prześmiewców. Niejednokrotnie był pan obiektem naszych żartów podczas spotkań w Hubercie, gdzie prym wiodły Pani Iza i jej poplecznicy, jednak po ostatnich wydarzeniach na Soboniu i w Rzeczce muszę oddać Panu honor oraz ukłon ku Pańskiej wiedzy. Podczas jednej z suto zakrapianych imprez w Hubercie, gdzie był też jeden z Pańskich pseudo przyjaciół - Pan Zbigniew - podszedł do nas leciwy staruszek, z którym kilka lat temu przeprowadzał Pan wywiad. Oświadczył, że nie mamy prawa drwić z pańskiej wiedzy, gdyż ona jest przekazem autentycznym pochodzącym od być może naocznych świadków. Zarzucił nam zazdrość i małostkowość. Kilka osób zrozumiało słowa dobitnie, zachęcając Pana Stanisława do opowieści, lecz wielkie było rozczarowanie gdy oświadczył, iż ostatni wywiad jakiego udzielił został udzielony :Panu. Wiem, że świadkami owego wywiadu był Dariusz oraz kilka innych osób z tak zwanego ścisłego grona SGP. Nie to jednak jest tematem mojego listu, ale wydarzenia wcześniej wspomniane. Ekipa, która tego Doświadczyła składała się z pięciu osób. Udaliśmy się na Soboń w celu ustalenia prac jakie będziemy prowadzić pod egidą jednego z wydawnictw.
Był sierpniowy wieczór, około godziny 20:30. Znajdowaliśmy się na szczycie Sobonia przy tzw. windzie, gdy nagle od strony przepompowni usłyszeliśmy przeraźliwy skowyt przechodzący w wycie, przypominało to wycie wilka lecz było bardziej donośne. Mnie osobiście sparaliżował strach, pozostała czwórka stała w milczeniu. Ich spojrzenia były pełne przerażenia. Nie wiem ile to trwało, lecz po chwili instynktownie zaczęliśmy iść w kierunku przepompowni. Nasze milczenie oraz cisza panująca wokół była przerażająca. Gdy doszliśmy do wykopu windowego ujrzeliśmy postać w płaszczu przypominającym szynel wojskowy. Postać była wysoka, miała około 180 cm wzrostu, na nogach miała buty przypominające ortopedyczne. Owionął nas przenikliwy fetor. Patrzyła na nas w milczeniu (muszę dodać, że każdy z nas jest pragmatykiem, nie wierzymy w mrzonki, tym bardziej Pani redaktor naczelna. Cała nasza piątka czuła się osaczona przez stado psów. Pod stopami czułem wibracje, mój umysł podsuwał niewytłumaczalne schematy i obrazy. Czas zdawał się stać w miejscu. Po chwili postać odwróciła się w milczeniu, odgłosy psów oddaliły się, wokół nas pozostała nieprzenikniona cisza. Żadne z nas w drodze powrotnej do samochodu nie odezwało się ani słowa, przyjaciel Pani redaktor oświadczył iż to się nie wydarzyła, a na moje pytanie dlaczego tak mówi, oświadczył, że wszyscy byliśmy pod wpływem alkoholu oraz tematów przez Pana poruszanych. Osobiście nie wierzę w zbiorową halucynację, od dzisiaj na pewno będę podchodził z dużą dozą respektu do pańskiej pracy. Do końca i tak nie wierzę w to,co widziałem, ale jestem w stanie zrozumieć opowieści, o których Pan wspomina oraz opowieści osób przekazujących Panu tą wiedzę. Wiem, że wystawiam się teraz na potępienie ze strony pozostałej czwórki..."
A.B.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Plan Trzech Wojen Światowych

Podczas ostatniego pobytu w TUCZNIE osobiscie poznałem wnuczkę dr.Ernsta Schafera. Podczas obiadu usiadła na przeciwko mnie leciwa staruszka i nieustannie się we mnie wpatrywała , w pewnym momencie rozpoznałem jej twarz i zapytałem czy czasem tak sie nie nazywa. Owa Pani była z tłumaczką ,a jednym ze swiadków tego spotkania byl wlaściciel pałacu Sapetów oraz uczestnicy mojej prelekcji. Na wszystkie pytania Pani odpowiedziała twierdząco. Przedstawiła się jako wnuczka jednego z największych archeologów Himmlera, także potwierdzona tożsamość jest nie podawżalna.
Na moje pytanie dlaczego doszło do naszego spotkania (gdyz napewno to nie był przypadek) odpowiedziała kolokfialnie : " Chciałam zobaczyć jak aktualnie wyglądasz " -W trakcie dalszej rozmowy podkresliła znaczenie "planu trzech wojen światowych ",pytając jednocześnie dlaczego pomijam ten temat , że to jest moim obowiązkiem dzielić się tą informacja także.
Mazzini i Pike pojmowali ,że zjednoczenie całej Europy pod sztandarem Illuminizmu będzie skrajnie trudne, jeżeli nie niemozliwe. Duch narodowy przenika mocno dusze ludzką i jest trudny do wykorzenienia zwłaszcza na kontynencie targanym wojnami przez wiele stuleci. Dlatego zaczeli Oni pracować nad swoim największym planem, tak dalekosiężnym, że tylko czytelnik obeznany z wielką potęgą tajnych towarzystw mógłby w to uwierzyc.
W 1871 r. Mazzini wydał list , w którym nakreslił trzy czesciowy plan docelowy Illuminatów. Ich wielki projekt uwolnienia nie tylko Europy , ale i całego świata od Chrześcijaństwa i poddania ich oświeconej ( Illuminowanej) dyktaturze lucyferanizmu. Ten godny uwagi list był przez wiele lat wystawiany w bibliotece Muzeum Brytyjskiego w Londynie.
Mazzini planował serie wojen swiatowych.
Wojny te miały wpędzić każdy naród w konflikt tak krwawy i chaotyczny, by ostatecznie każdyn naród zrzekł się swej suwerennosci narodowej na rzecz rządu międzynarodowego ( Liga Narodów, ONZ,Unia Europejska) celem zapobieżenia kolejnemu globalnemu rozwlewowi krwi.
Pierwsza z tych wojen światowych miała zgodnie z ich nadziejmi obalić rząd Carski w Rosji i ustanowić dyktature illuminacka- nowy stopień w gamie środków kontroli społeczeństw.
Druga wojna światowa miała pozwolić nowej Rosji Sowieckiej na zdobycie Europy- lub jak sie okazało jej połowe.
Trzecia wojna światowa miała wybuchnąć na bliskim wschodzie, pomiędzy muzułmanami , a żydami i spowodować biblijny Armagedon.
Przed końcem trzeciej wojny światowej zmęczone narody miałybyc gotowe do zaakceptowania jakiegokolwiek planu przynoszącego możliwie najdłuższy pokój, a jednoczącego cały świat pod zgubnym sztandarem LUCYFERAŃSKIEGO PORZĄDKU ŚWIATA ( o tym samym wspomina himmler w swoich opracowaniach.Zafascynowany jest praca Karola Marksa z 1848 r.,"ŻE SŁOWIAŃSKA CHOŁOTA, CZYLI ROSJANIE, A TAKŻE CZESI I CHORWCI SĄ ZACOFANYMI RASAMI, KTRYCH JEDYNA ROLĄ W PRZYSZŁEJ HISTORII ŚWIATA BĘDZIE ROLA MIĘSA ARMATNIEGO").
Fryderyk Engels : " Ostatnia wojna światowa spowoduje zniknięcie z powierzchni całych narodów reakcyjnych.To także bedzie postep.Lecz bez gwałtu i bez braku litości nie da się w historii osiągnąć niczego.".....
Niedawno w Izraelskim Knesecie jeden z ministrów wręcz krzyczał,że jeśli ONZ na spotkaniu we Wrzesniu uzna suwerenność Palestyny, to wybuchnie krwawa wojna i ,że szykują ją muzułmanie.

sobota, 30 lipca 2011

Jarecki - dnia dzisiejszego

W 1986 r. podczas jednego z naszych ostatnich spotkań Jarecki bardzo dużo wspominał , można by powiedzieć że mówił o tym ciągle, a mianowicie o Zakonie Baphometa. Bał się powrotu rycerzy zakonu - "Pamietaj to co powiem, Oni tu wrócą, a mówiąc Oni mam na myśli rycerzy spod znaku Thule. Wspominałem Ci wiele razy o czarnej armii.Naziści to tylko ich forma przejściowa.Te ich prace są tylko początkiem. Wielki mistyk (mówił o Himmlerze) mówił o odrodzeniu i powstaniu Nowej Rzeszy w 80`dziesiąt lat po jej upadku. Zapamietaj to co ci powiem , ów zakon jest tu w twoim otoczeniu, nawet może jesteś juz ich członkiem ( spotkanie Argentyńczyka było początkiem mojej aktywności). Lecz to co się teraz dzieje nie jest groźne. Zakon odrodzi się i będzie wpełni sił po Wielkim Misterium ( 15.10.2011- we wszystkich zamkach należących do Thule),Wtedy nastąpi czas odrodzenia i zjednoczenia." Nie rozumiałem tych słów absolutnie, dopiero teraz po wieloletniej analizie znam sens jego słów. Poniżej zamieszczam list z 1999 r. , który pośrdenio odnosi się do słów Jareckiego, a który potwierdza biezace wydarzenia w Europie i na świecie.
oto on:

Towarzystwo Thule zostało założone w Niemczech w 1912 roku i znany początkowo jako niemiecki Zakonu. Niemiecki Order był ściśle związany z zakonem krzyżackim, który został zreformowany przez Baron Von Straussenburg Jaegar, założyciel Wolfshanze, w 1855 roku. Przypuszcza się, że Krzyżacy to całkowitą kontrolę niemieckiego porządku od samego początku. Oczywiście istnieją dowody, że wyżsi oficerowie z Wolfshzanze objął wysokie stanowiska w szeregach zakonu krzyżackiego.

Z niemieckiego Zamówienie pod kontrolą Rudolf von Serbottendorff Towarzystwo Thule urodził. Serbottendorff były szkolone w okultyzm, mistycyzm, islamski, alchemii, adeptem Różokrzyża oraz w Turcji zostało wszczęte w masonerii. Towarzystwo Thule służył jako rekrutacji i froncie politycznym działania niemiecki zamówienia w 1918 roku Towarzystwa stanowiły Pracownicy Politycznych Circle, w celu promowania idei Thule wśród robotników przemysłowych i zrównoważyć rosnące wpływy marksizmu. Serbottendorff stwierdził kiedyś, że "członkowie Thule byli ludzie, którym Hitler najpierw odwrócił się i którzy po raz pierwszy sprzymierzyły się z Hitlerem.

Towarzystwo Thule był głównie odpowiedzialny za obalenie rządu komunistycznego Barvarian i ich wysiłek propagandy wspomagany był przez dziennikarza, poety i okultyzmu ucznia Dietrich Eckart, który był głównym intelektualny wpływ na Hitlera, w pierwszych latach. Flaga ze swastyką, która została przyjęta przez NSDAP Strona została stworzona przez innego Thulist dr Krohn. Wraz ze zwycięstwem partii nazistowskiej, tradycji okultystycznej była prowadzona do III Rzeszy, głównie przez SS, którzy Reichs, Himmler, był zapalonym student okultyzmu. Himmler został członkiem zakonu w 1933 roku. SS okultystycznych działu badań, Ahnernerbe (Ancestral Heritage) powstała w 1935 roku pułkownik SS Wolfram Sievers von jako jej dyrektor. Occult badań naukowców SS wziął na całym świecie, w tym Tybet, Antarktyda, Kanada, Izrael i Afryki Północnej.

Wierzenia Thule było, że nie istniała legendarna wyspa daleko na północ (znanej jako Thule) i był centrum zaginionego, high-tech cywilizacji poziomie. Zniszczenie Thule był przez wybuch wulkanu i zmiany klimatyczne spowodowane przez wojny, która trwała 1000 lat. Nie wszystkie tajemnice, że cywilizacja całkowicie ustąpiły. Te, które pozostały były strzeżone przez starożytnych, istoty, które są podobne do "panów" teozofii lub Białe Bractwo bardzo inteligentny. Aby wierzyli, że wejdzie w tę wiedzę, a które były przeznaczone, aby stać się nowych mistrzów świata. Towarzystwo wyróżniał się na Krzyżaków źródeł, takich jak klęski Rzymian w AD9 przez Arminus, szef plemion Teutonów i pism Tacyta, który mówił bardzo Krzyżaków jako "rasy nieuszkodzone i cnotliwe.

Towarzystwo było skuteczne w interpretacji legendy dla własnej propagandy i stało się to skuteczne narzędzie, zwłaszcza, gdy Hitler doszedł do głosu. Oper Wagnera stała się popularna i Hitler był pod wpływem nauk Houston Chamberlain, koniec 19 wieku filozof, którzy wierzyli w wyższość rasową północnej ludzi Europejskiej znany jako Aryjczyków. Towarzystwo zaawansowane narodu niemieckiego (Volk) jako Aryjczyków i to łatwo indoktrynacji szerszej ludzi.

W 1930 roku, Niemcy Hitlera był jednym z najbardziej zaawansowanych na świecie i nie boją się pokazać. Roczne rajdy norymberskie pokaz siły, zarówno doktrynalnej i wyższości technicznej. Wiece były organizowane przez Towarzystwo Thule oraz Ministerstwa Informacji na czele Franz Leitzer, członek Towarzystwa Thule i Zakonu Krzyżackiego. Zakon krzyżacki stał się instrumentem Himmler założycieli SS. Towarzystwo Thule przyciągnął lojalny oddany i wpływowy po tym Alfred Rosenberg (Żyd, który zasugerował, ostateczne rozwiązanie, pokazując Hitler i Himmler kopię "Protokoły Syjonu"), Rudolf Hess, który został szefem Hitlera Personel (człowiek obsesję na punkcie Templariuszy i Świętego Graala), Hans Frank, filozof i historyk wiodących krzyżackiego; Gottfriend Beobacher, który został Mistrzem Niemiec z SS i Adolfa Hitlera.

W 1938 i 1939, U-booty obsługiwane przez statki powierzchni rozpoczął kompleksowy eksploracji Antarktydy. To był wspierany przez Baron Von Straussenburg Elrich, który stał się Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego w 1938 roku i dowódca 31. Dywizji SS w tym samym roku. Te poszukiwania kontynuowane po wybuchu II wojny światowej, ale niektórzy historycy uważają, że do wybuchu wojny, było co najmniej 4.000 Niemców w Antarktyce. Zarzuca się, że zbudowali bazę, w górach, który był znany jako Thule. Elrich Von Straussenburg wierzono, że odwiedzili bazy po zakończeniu w 1944 roku. Krążą pogłoski, że baza została zbudowana na szczycie innej bazy, zbudowanej w wielkimwyścigu technologii obcych, z którą mogli być związani z starożytni budowniczowie Thule.

Koniec wojny i klęski Niemiec spotkali się pod koniec Towarzystwa Thule. Wielu z jej członków zostali schwytani i sądzony w Norymberdze. Alianci traktowali surowo tych, którzy byli członkami Towarzystwa i wyroki zostały wykonane lub uwięzionych za życia. Doktryna Towarzystwa została zlikwidowana, a celem było palenie książek i innych materiałów związanych z Thule Sowieci byli równie okrutni wobec tych, znaleźli się w NRD mieli podbić. Spalili wszystko co związane z Zakonu istnienia i tego systematycznego usuwania Nauki Thule trwała do 1948 roku. Dopiero w 1949 roku, że polecenie pokrewnych dowiedział się, że bez pracowników z 31 Dywizji SS został pociągnięty do odpowiedzialności za zbrodnie przeciwko ludzkości. I mieli już wiele. Dochodzenie prowadzone przez Dowództwo Sił Sojuszniczych Zawód, rok później śledzono oddział z Bawarii do Austrii, gdzie nagle ślad zniknął. Trzydzieści tysięcy pracowników, z czołgami i artylerią nie można znaleźć. Inne jednostki znane zniknęły, jak również i wiele bogactwa rodziny rodziny Straussenburg Von zniknęły z zamku, który przekroczył Renu.

Towarzystwo Thule nie istnieje już od 1945 roku. To jest nielegalne w Niemczech .Tworzenia lub wspierania idei Towarzystwa Thule jako następuje przez nazistów podczas ich panowania. Chociaż istnieje kilka stron internetowych Towarzystwa Thule, informacja gdzie można dostrzec jakieś zarzuty już nie istnieje. Ale 1990 roku odnotowano ożywienie w nazistowskich ideałów i może to być wpływ Nowego Zakonu Krzyżackiego ", który ponownie założył" w 1977 roku Otto Kruger. Nowy porządek znalazł się w ramach dochodzenia dotyczącego działalności przestępczej na pięciu różnych okazjach w ciągu ostatnich trzech lat, ale nie ma żadnych przekonań. Nowy Zakonn Krzyżaków odnowił wiele zamków na terenie Niemiec, Polski, Bułgaria, Rumuni i krajów bałkańskich. Wśród zarzutów, że władze państwowe które postawiły przed członkami Zakonu, w tym przemyt broni, bunt, morderstwa, podpalenia, antysemickie ideały i akty terroryzmu. W 1998 i na początku tego roku, wielu zagranicznych uchodźców z Turcji i Albanii zostało zabitych przez nacjonalistyczne frakcje i odłamy Uważa się, że zostały utworzone przez starszych członków Nowego Zakonu Krzyżackiego. Niechęć do dużej liczby uchodźców szczególnie z konfliktu na Bałkanach rośnie, a rząd twierdzi, że to był napędzany przez członków Zakonu.

Członek zakonu chwalił się okultyzmem znajomego w październiku 1998 r., że Baron Von Elrich Straussenburg jest Władcą Rzeszy Marshallem Zakonu i że w Zakonie jest najwyższym rangą rycerzem i są członkami Wolfshanze. Ponadto członek Wolfshanze, powiedział, że są bazy w Ameryce Południowej, na Antarktydzie, Kanadzie i Alasce. Członek powiedział, że część 15 oddziałów Wolfshanze, to 15 z 18 znanych oddziałów, o których członek wiedział. Towarzystwo Thule zostało wskrzeszone do pełnienia funkcji nauki, administracji i logistyki do Wolfshanze oraz Knights of the Reich, okrągłego stołu starszych rycerzy zakonu krzyżackiego. Kontakt powiedział również, że w następnej dekadzie będzie ich o wiele więcej.
Listopad 1999 r.

sobota, 16 lipca 2011

Zamki

Tuczno, zamek Górka - góra Ślęża, Książ, Bolków, Twierdza Kłodzka - we wszystkich tych miejscach stacjonuje Ahnenerbe.

"- W tych zamkach to schowano. To tu ukryto, największe relikwie SS. Nie są to zwłoki Himmlera czy Hitlera. To jest bardziej niebezpieczne. Są to prochy Hansa Francka, Goeringa, Streichera, Ribbentropa, von Jodla, Kaltenbrunera, von Fricka, Keitla, says-Inquarta, von Sauckla, Rosenberga.
- Po śmierci zostali spaleni. Ich prochy wymieszano w jednym pojemniku i wsypano do strumienia Konwetz w Sollon pod Monachium. To tylko oficjalna wersja. Tam owszem wsypano jakieś prochy lecz te właściwe zostały ocalone. Gwardia przyboczna, czarny Lebensborn zadbał o to by materiał genetyczny przetrwał. Ukryto to na którymś z zamków na Dolnym Śląsku. Pilnują tego a zarazem szukają. Ktoś tak to zamaskował, że nawet nazistowscy palladyni nie mogą tej urny znaleźć. Prowadzą jednak do nich znaki - tak, te które znasz - te same, gryzmoły, które rysował na piasku Twój znajomy Jarecki. Jest to bardzo niebezpieczna wiedza. Myślę, że po wojnie Thule było w orzsypce lecz teraz zbieraja swe szeregi. Gdy ich 'wielki mistrz' powróci będzie chciał mieć swoich przybocznych. Odprawiają swe obrzędy nieprzerwanie od zakończenia wojny. Wspoinam o zamkach lecz to także mogą być podziemne kompleksy lub sztolnie. Pewne jest, że urna znajduje się na terenie Dolnego Śląska. Gdy oni znajdą ja pierwsi, uczynią z niej największą relikwię nowego narodu - 'rasy panów'. Choć rodzi się pytanie, czy już nie wykorzystuje się tych prochów, czy na podstawie kodów DNA nie tworzy się w USA, Rosji, Chinach i innych krajach nowych hybryd. Wszystko jest moźliwe, sam widziałeś ile skrytek jest pustych. Jedne otwarte niedawno, a ostatnie miesiąc temu.

Hans Franck wyspowiadał się ojcu Sixtusowi o'Connor z Alabamy. Ów spowiednik wspominał na łożu śmierci iż Franck nie bał się odejścia z tego świata, twierdził iż jego prochy wraz z innymi zostaną złożone na ołtarzu, a gdy przyjdzie ich dzień - ich 'pan' wezwie ich do siebie i z prochów powstaną. Dziwne to były słowa, ale o tym tez wspominał amerykański kat Woods - en, który zakładał Franckowi na szyje pętlę. Na chwilę przez egzekucją Franck coś mamrotał, tak jakby się modlił. Opowiadał jednak o cudownym odrodzeniu, powstaniu z prochów. Coś mamrotał o niedokończonym dziele. Woods twierdził, że do beczki z prochami nazistów oddano mocz by je sprofanować, lecz to nie była już ta sama beczka. Nawet ten prymitywny typ zauważył różnicę. W 1947 roku odbywa się pierwsze 'misterium;, na razie skromne lecz jakże wymowne. Uczestnicy przysięgali jeszcze raz wierność fuhrerowi oraz wykonanie ostatniej woli Himmlera. Następnie prochy rozsypane są w mniejsze urny. Każdy z uczestników dostaje jedną i udaję się w wybrane miejsca, między innymi na Dolny Śląsk. Taka była ostatnia wola 'wielkiego mistyka'. Nowi wyznawcy są już gotowi. Ich siła jest wielka, jeszcze nie na tyle by już przejąć władzę, ale to tylko kwestia czasu. Jest także grupa poszukiwawcza, która odnajduje artefakty. Są bankierzy dbający o finanse, których maja nieprzebrane ilości, są także politycy, księża, wojskowi. Ten proceder trwa nieprzerwanie od ponad 70. lat. Szeregi nowej armii są potężne i jeszcze bardziej żądne krwi niż poprzednio. Lata pracy w laboratoriach dają pozytywne wyniki. Zobacz co czynią ludzi w Europie i krajach rozwiniętych. Oddają się ułudzie i mirażowi gdy pod ich nosem odradza się zło niczym feniks z popiołów. Ludzie opływają w dostatki nie bacząc na konsekwencje, niedługo poznają gniew 'panów'. Naziści rękami Niemców pokazali tylko cząstkę tego, co nas czeka, Holocaust był niczym w porównaniu z tym co nadchodzi. Zobaczysz, ty chyba widziałeś to, co ma być, byleś tam gdy pod ziemia zagotowała się woda i mrok rozjaśniła błękitna poświata, byłeś tam i widziałeś. Zresztą to twoja sprawa, i tak już wiele doświadczyłeś, a kto Ci wierzy, kto Cię słucha. Ilu dowodów jeszcze potrzeba?"





Przebudzenie...List od Darka

BUDZĘ SIĘ OSTATNIO Z MARAZMU,OD ROKU PATRZĄC W NIEBO PATRZĘ W NIE Z
NIENAWIŚCIĄ,CHEMT..PATRZĄC WOKÓŁ NA PRZYRODĘ NIE POZNAJE JEJ TAKIE
ZMIANY ZACHODZĄ,UFO?BZDURA DLA DZIECIAKÓW PRZESTAŁA BYC
BZDURĄ,PODZIEMNE TRAKCJE KOMUNIKACYJNE NA CAŁYM ŚWIECIE....LATA TEMU NIE
MAJĄC ŻADNEJ WIEDZY ROZPOZNAŁEM OBOZY SMIERCI,MASOWE EGZEKUCJE NIE JAKO
ELEMENT TERRORU ALE JAKO CZĘŚĆ KULTU,OBCY MUSIELI MIEC W POBLIŻU
NAJWIĘKSZYCH MIEJSC KAŹNI W EUROPIE PORTALE DO SWOICH PODZIEMNYCH
MIAST[PHIL SCHNEIDER COŚ WSPOMINAŁO TYM
http://www.youtube.com/watch?v=SLgjp6o5p20] MÓWISZ O TAKICH RZECZACH ZE
WŁOS SIĘ JERZY NA KLACIE,JEDNA ZDETERMINOWANA GRUPA CZERPIĄC
TECHNOLOGIĘ OD SWOICH PANÓW W ZAMIAN ZA LUDZI DO BESTIALSKICH
EKSPERYMENTÓW USIŁUJE WZIĄĆ WŁADZĘ NAD CAŁYM ŚWIATEM.CZY JEST
JESZCZE COŚ CO POZA MODLITWĄ DO BOGA WSZECHMOCNEGO MOŻEMY
ZROBIĆ,ŚWIADOMOŚĆ BEZSILNOŚCI ZABIJA JAK RAK.TE SK....NY JUŻ OD
DAWNA MOGĄ KONTROLOWAĆ WSZYSTKO I WSZYSTKICH.WIEM ŻE MÓJ MAIL TEŻ
BĘDĄ CZYTAĆ,EKSPERYMENT FILADELFIA,PODRÓRZE W CZASOPRZESTRZENI,POCISKI
SONICZNE,IMPLOZYJNE,DZIAŁA MIKROFALOWE,FLASH GUNS,ZNIKAJĄCE STRONY
INTERNETOWE[NEWWOLDORDER.COM.PL]REFERENDYM NA DOLNYM SLĄSKU,K...A CZY TEN
OBŁĘD MA GRANICE?
CO DAJE TWOJA PRACA NAD TYM?BUFOR?OSTRZEŻENIE?PRZECIEŻ LUDZI KTÓRYCH
OBCHODZI JUTRO JEST NIEWIELU,JESZCZE MNIEJ CHCIAŁOBY COŚ ZROBIĆ
....SALOMON MÓWIŁ ŻE LEPSZA ODROBINA GŁUPOTY NIŻ POZNANIE KTÓRE CZYNI
ŻYCIE GORZKIM.POWIEDZ MI JAKI JEST TWÓJ CELI CZY JEST MOŻLIWOŚĆ
JAKAKOLWIEK OBRONY PRZED TĄ STUGŁOWĄ HYDRĄ KTÓRA ZAPUSZCZA MACKI
POPRZEZ APARAT WŁADZY WSZĘDZIE ...ROZJAŚNIJ MÓJ MROK,PS MAM 45 WIĘC
NIE OBRAŹ SIĘ ŻE MÓWIĘ PER TY.
DAREK