piątek, 29 czerwca 2012

INFO Z FB

Dlaczego powiadasz iż nie wiesz , dlaczego nie powiesz prawdy , dlaczego milczysz ?. Myślisz że nikt nie słucha , jesteś w błędzie .Upały , pożary , trzęsienia ziemi i jeden Wszech mogący nie wie co jeszcze ? Opisz sny , opisz listy szaleńców to jest ten czas . Czas jest ostateczny , jedyny na refleksję , chyba ostateczny . Na co czekasz ? .
   My podsyłamy Ci informacje , one są dla Ciebie jak i dla wszystkich .
      

Proszę o więcej informacji , z kim mam do czynienia . Darek .
   To dziwne gdyz nie mam konta na FB .

czwartek, 28 czerwca 2012

Ślęża 23-24.06








Dzięki uprzejmości Karola ;]

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Pałac w Gogołowie

Ostatnia wyprawa do Riese zaowocowała nawiązaniem współpracy z wnuczkiem jednego z generałów biorących udział w zamachu na Hitlera w 1944 roku w Gierłoży.  "Hrabia" w dowód uznania dla naszej pracy udostępnił nam swój pałac jako bazę wypadową do badań Ślęży i okolicy. Ów pałac mieści się w Gogołowie. Przez władzę ludową został doprowadzony do ruiny. Z inicjatywy założyciela Zielonogórskiej grupy poszukiwawczej Karola Sawiaka, doszło do porozumienia, które daje nam możliwość spotykania się i eksploracji terenów okołoślężańskich oraz Riese. W okolicy znajdują się zdewastowane i opuszczone kopalnie oraz budowle militarne z okresu II Wojny Światowej. "Hrabia" oferuje nam pomoc w postaci dokumentów, zdjęć oraz tłumaczeń. Umożliwił nam kontakt z byłymi pracownikami organizacji Todt, a co najważniejsze, przekazał nam historię zamachu na Hitlera. Istnieje możliwość indywidualnego zwiedzania pałacu, po wcześniejszym umówieniu się poprzez kontakt telefoniczny. Zamierzamy organizować tam spotkania. Nareszcie mamy możliwość prowadzenia prac na neutralnym terenie, wspomagani przez ludzi, którzy podzielają naszą pasję i żyją historią II Wojny Światowej.

piątek, 22 czerwca 2012

piotrg

Postprzez piotrg » 17 cze 2012, 01:16
Wśród tych wszystkich prób wyjaśnienia znacznienia celu projektu "Riese" warto zwrócić uwagę na mało znaną szerszym kręgom pracę dr Artura Niedźwiedzia pt. "Riese znaczy Olbrzym". Opierając się na dokładnych obliczniach oraz badaniach topograficznych (ważnym punktem w jego badanich były zdjęcia lotnicze tych terenów) wysnuł następującą teorię.

"Od poczatku badań nad historią II wojny światowej wspomina się o badaniach nad tajną 5 bronią. Miała ona być całkowitym punktem wzrotnym dla swego odkrywcy. Dla wielu historyków miała to być bomba atomowa. (...) Opisując jednak historię Niemiec zawsze dochodzi się do momentu, kiedy zauważa się, iż to nie była jedyna broń "doskonała". Dlatego często wspomina się o rakiecie V-2. Badając jednak tereny w okolicach Walimia oraz znając dokładnie specyfikę produkcji tych broni, trzeba całkowicie odrzucić te hipotezy. (...) Kompleks "Riese" został stworzony dla całkowiem innego celu, którego źródła należy szukać w dalekiej historii Ziemi. Góry Sowie należą do najstarszej częsci Sudetów, licząc sobie ok. 650 mln lat. (...) Kompleks Olbrzym został zbudowany w terenach uznawanych za jedno z możliwych miejsc, gdzie istaniał pradawny kult, znany szerzej pod nazwą "Pomiot Cthulhu". (...) Dzięki niemieckim naukowcom stworzono wiele długich korytarzy i potężne hale, mające doprowadzić do niezwykłej Istoty - broni XX wieku. (...) Niestety cena była ogromna, potrzebowana bowiem kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Wojna stała się idelanym pretekstem."

Większą część informacji znajdziecie w ww książce, dostępnej w większych ośrodkach uniwersyteckich. Niestety autor zginął w czasie pożaru Worcławskiej Fabryki Mebli - pozostała po nim tylko ta pozycja. Do dziś wśród miejscowych ludzi krążą opinie o dziwnych światłach w nocy, częstych samochodach i pociągach zjeżdżających w głab góryoraz wielu obcych ludziach, kręcących się w rejonach sztolni. Także badacze tych terenów są narażeni na liczne szantaże oraz pogróżki ze strony anonimowych osób (zw. Strażnikami Komplesków), nie mówiąc o wysokim stopniu ryzyka przy odkopywaniu i badaniu kompleksów.

piątek, 15 czerwca 2012

Propozycja niebanalnych wakacji 2012

 PROPOZYCJA NIEBANALNYCH WAKACJI 2012

I Turnus Tajemnic Przygody  i Szkoła Przetrwania w krainie jezior
II  Spotkania z czołówką polskich ufologów

I Turnus Tajemnic Przygody  i Szkoła Przetrwania w krainie jezior
Zakwaterowanie, Wyżywienie trzy posiłki dziennie tradycyjne, lub wegetariańskie.
Cena:
 888  zł - noclegi w pokojach dwu osobowych (WC w pokojach, pełne wyżywienie)
999  zł - noclegi w apartamentach (podwyższony standard, WC, pełne wyżywienie)
777  zł -  noclegi w Domu Pastora ( pokoje wieloosobowe, 2 posiłki, WC wspólne)
666 zł -  noclegi w namiotach własnych na parkowej łące ( 2 posiłki, WC w Pałacu)

Aby dokonać rezerwacji gwarantowanej prosimy o minimalną przedpłatę w wysokości 400 zł od osoby.
Nr konta: PKO BP 13 1020 1185 0000 4402 0035 0595 z dopiskiem "Turnus tajemnic".
Pozostałą kwotę można przesłać na konto do rozpoczęcia turnusu lub wpłacić gotówką na miejscu, po przyjeździe. 
Kontakt: tel. 95 7635195 i 509 401501

PROGRAM:


10.08  Piątek
*  Rajd rowerowy szlakiem 1001 jezior. Kąpiel w leśnym jeziorze
*  SEMINARIUM – „RIESE” INNA RZECZYWISTOŚC prowadzi  Darek Kwiecień
*  Nocne ognisko z turnusem UFO.
*  Konkurs strzelecki. Turnus UFO przeciw Turnusowi Tajemnic – prowadzi Marek
   Pietruszaitis

*  Atrakcja kulinarna wieczoru - Dzik pieczony w piecu chlebowym
*  Nocny patrol na wzgórze „Spalonka” – najwyższego punktu obserwacyjnego w okolicy
*  Spanie pod chmurką przy ognisku.
11.08  Sobota
TECHNOLOGIE, UFO A TAJEMNICE III RZESZY wystąpienie Dariusza Kwietnia
*  Nauka obchodzenia się wykrywaczem metali.
*  Zajęcia praktyczne w terenie z wykrywaczem metalu
WYPRAWA DO OKOLICZNYCH BUNKRÓW Z OKRESU II WOJNY ŚW.
Schrony z niemieckiej linii fortyfikacyjnej. Znajdują się one w większości po obu stronach nasypu kolejowego na terenach prywatnych. Silny węzeł Wału pomorskiego – ok. 18 obiektów wraz z „tobrukami”. Schrony w większości B1 z jedną lub dwoma izbami bojowymi. Schron B1 z dwoma płytami 7P - Pommernstellug zachowany w całości znajduje się w Z i SK (na prywatnej posesji)
12.08  Niedziela
PRZELOT BALONEM   (dodatkowo płatny)
*  Ładowanie akumulatorów nad jeziorem Chłopowskim
*  Eksploracja miejsca upadku meteorytu z roku 1888 u wrót rezerwatu Kanada
*  Dla odważnych przeprawa wpław na wyspę Wiedźm. Nocleg na wyspie rozlewiska.
  . Przeprawę wpław oraz zajęcia teoretyczne z survivalu prowadzi Karol Sawiak
* Nauka posługiwania się maczetą. Rozpalanie ogniska bez zapałek
*  Nocne obserwacje nieba.
*  Śniadanie ze złapanych ryb ?
13.08  Poniedziałek
*  WYPRAWA NA POLE BITWY POD GRANOWEM Z OKRESU WOJNY XXX  LETNIEJ
24 lipca ok. godz. 4:00 na obozujące w Granowie wojska protestanckie spadł atak armii cesarskiej, liczącej blisko 7 tysięcy żołnierzy (Walonów, Austriaków, Niemców, Czechów, Chorwatów, Polaków), dowodzonej przez takich dowódców jak Pechmann,  Merode czy Hebron. Około 5-tysięcznymi wojskami duńsko–śląskimi dowodził Baudissin (po śmierci Mansfelda). Po początkowym zaskoczeniu i sukcesie żołnierzy cesarskich, Duńczycy zaczęli odzyskiwać pole. Wpływ na to miało uderzenie pułku duńskiego, który tej nocy stacjonował w pobliskim w Krzęcinie. Jego dowódca, pułkownik Holk podjął decyzję o ataku. Starł się z siłami cesarskiego pułku Merodego i zmuszony był przebijać się, szarżując na pozycje wroga. Żołnierzom Holka udało się dotrzeć w pobliże wsi, jednak bez możliwości wsparcia bojowego pozostałych weimarczyków. Tymczasem w Granowie piechurzy duńscy i śląscy powstrzymali napór, a nawet wyparli wojsko cesarskie ze wsi. Podczas przegrupowania armii katolickiej śmiertelną ranę otrzymał pułkownik Pechmann. Jego następca Merody dokończył przegrupowanie i ponownie starł się z weimarczykami. Od tyłu uderzyły oddziały polskie i chorwackie. Kilka grup wojsk duńskich próbowało wyrwać się z okrążenia w kierunku na Pełczyce i Pyrzyce. pozostali bili się do końca.  Klęska w tej największej na Pomorzu Zachodnim (wtedy Nowej Marchii) bitwie przyspieszyła niepowodzenie Danii w całej wojnie trzydziestoletniej.
*  Eksploracja terenu za pomocą wykrywacza metalu
*  Przeprawa wpław i desantowym pontonem przez jezioro pełne tajemnic „Buki”.
*  Spinningowe łowy okonia i szczupaka – prowadzi autorytet wędkarstwa Jerzy Walczak
*  Nocny Patrol po okolicy
14.08  Wtorek

*  Rajd pieszy do Stadniny koni w Uroczysku Śródlesie.  Jazda próbna z instruktorem.
*  Badanie diabelskiego kamienia.
*  Eksploracja kanionu Trygława. – prowadzi Karol Sawiak
*  Nocleg przy ognisku na półwyspie Dankowskim.
*  Nocna wyprawa na węgorza. Opowieści przy ognisku o miejscowych tajemnicach
*  Dla odważnych nocleg w starej krypcie
15.08  Środa
*  Połów ryb z łodzi na jeziorze Dankowskim. Stawianie sieci i żaków.
*  Nurkowanie w akwalungu - prowadzi specjalista z tej dziedziny Zbigniew Klimczak
*  Lokalizowanie wraku samolotu typu  z II wojny św.
*  Wpław do pięćset letniego dębu Kazimierz Wielki.
*  Podchodzenie zwierzyny łownej. Nauka tropienia.
*  Tajemnice alkowy łowiectwa - prowadzi selekcjoner myślistwa Marek  Pietruszaitis
*  Strzelanie z łuku do tarczy
*  Dla ochotników nocleg w nawiedzonym Pałacu
16.08  Czwartek
CANOE. -  SPŁYW KAJAKOWY DRAWĄ -  driving prowadzi Michał Sapeta
 Spływ kajakowy Drawą należy do najpiękniejszych szlaków kajakowych w Europie.
Wije się
 malowniczo od
 głębokich dolin, poprzez wielkie jeziora i puszcze i katarakty wodne między
 mokradłami i żeremiami bobrów. Wręcz pierwotny krajobraz. Niesamowite emocje
*  Pożegnalne  ognisko.  Szynka prosto z komina. Swojskie wyroby prosto z wędzarni
Tajemnica kryształowych  trumien z Tucznaprowadzi Dariusz Kwiecień

Z relacji naocznych świadków -  Gdy w 1945 roku trwały walki o Drezdenko, do pałacu w Tucznie przybył dziwny orszak. W jego skład wchodziły samochody pancerne, które eskortowały tajemnicza srebrną ciężarówkę. Eskorta składała się z około 100 SSmanów. Nie interesowały ich walki toczone niedaleko, całą swoją uwagę poświęcali owej ciężarówce. Dowodził nimi oficer nazywany przez podwładnych olbrzymem -miał ponad 2 metry wzrostu. Z opisu naocznego świadka był nieproporcjonalnie zbudowany. Pierwsza najbardziej charakterystyczną rzeczą jaka dało się zauważyć były jego długie ręce oraz szary kolor skóry, twarz zasłaniał podniesiony kołnierz i nasunięta na twarz czapka, jednak mimo tego widać było jego zeszpecona twarz. Najbardziej interesowały go podziemia znajdujące się pod majątkiem - łączyły one kolejką podziemną cegielnię, gorzelnię, powozownię oraz grobowce rodziny Wedemeyerów. Właśnie w jednym z tych grobowców
złożono kryształowe trumny. Jedno z ciał było widoczne - była to młoda kobieta, cała pokryta szronem. Owe trumny przypominały raczej sarkofagi. Wejście na tereny pałacowe zostało zamknięte - mogli tam przebywać tylko Niemcy. Polskich robotników rolnych SSmani wyprowadzili za mury majątku i tam prawdopodobnie rozstrzelali. Mój rozmówca wspomina o wielkim pośpiechu i zdenerwowaniu. Stajenny otrzymał rozkaz by przygotować konie do drogi gdyż długa droga czekała wydzieloną grupę. Na wozy pakowano skrzynie, SSmani zakładali cywilne ubrania. Od młodego żołnierza stajenny dowiedział się dokąd się udają - była to miejscowość Wustegiersdorf. Ów żołnierz nazywał się Wolfgang Heidenreich - mieszkaniec owej miejscowości. Dowiedział się także o podziemnym mieście, które jest tam budowane, a także o tym, że to, co mają w skrzyniach może odmienić losy wojny. Tego samego dnia wieczorem ów SSman został rozstrzelany wraz z właścicielem pałacu na terenie powozowni. Niemcy w wielkiej panice opuścili majątek zabierając tylko skrzynie na wozach konnych, pozostawiając sarkofagi w grobowcach (żyje jeszcze naoczny świadek, który w latach 60. w poszukiwaniu skarbów włamał się do grobowca, w którym stały owe kryształowe trumny). Dzieła zniszczenia dokonali żołnierze Rosyjscy poinformowani o owym znalezisku, pracownicy PGRu zaś zrównali cmentarz z ziemią. Podziemne korytarze zostały zawalone, cegielnia zalana wodą. Świadkowie z tych terenów opowiadają o dziwnych zjawiskach, którym towarzyszą niezidentyfikowane obiekty latające.
Kilka lat temu  stacjonowały tam  wojska Amerykańskie penetrujące miejscowe tajemnice -  
opowiada M. Sapeta
17.08  Piątek
*  Eksploracja miejsca upadku meteorytu z roku 1305. Badanie nieznanego i własnych reakcji
*  Posługiwanie się alternatywnymi urządzeniami w poszukiwaniach skarbów i archeologii.
*  Archeologia radiestezyjna – wprowadzenie i zapoznanie się z nowatorskimi metodami
    Zajęcia z dziedziny radiestezji prowadzi - Paweł Wittich.

 
II Spotkania z czołówką polskich ufologów.
Seminaria i wykłady prowadzą:

I.  
Krzysztof Rogala
1. Tajemnice Kosmosu i Alternatywna Historia Ludzkości w cieniu Wężowych Istot
2. Święta Geometria i Symbolika
3. Archońska Agenda i Okultyzm Elit
II  Mikołaj Rozbicki – Czas przebudzenia
1.  Wszechświat, kosmos, cywilizacje – niesamowity mechanizm życia i rozwoju

2.
 Matrix, planeta Ziemia i gadoidy – czy kontroluje nas obca cywilizacja?
3.  Świat po zmianach – perspektywy ludzkiej cywilizacji
III.  Dariusz Kwiecień
1. TECHNOLOGIE, UFO A TAJEMNICE III RZESZY
2. 
„RIESE’ INNA RZECZYWISTOŚĆ
*  Pokaz filmów dokumentalnych o tematyce UFO
*  Spotkania ze świadkami spotkań II i III stopnia
*  Eksploracja i badania miejsc upadku „meteorytu” i lądowania UFO
*  Spotkanie z dziwnymi istotami nie z tej ziemi  (ganoidy) - Wizyta ze świadkami w
    miejscu spotkań  istot Obcych (typu E)
* Nocne obserwacje nieba w miejscach  częstej manifestacji UFO
*  Przelot balonem po okolicy. Monitoring terenu kamerą - tylko dla orłów
*  Na zakończenie pobytu konkurs strzelecki  między turnusem UFO, a Turnusem
   Tajemnic - Szkołą Przetrwania)
*  Nocne patrole
*  Ogniska, kolacje grillowe.
*  Wspólne ognisko z Turnusem Tajemnic –Szkołą Przetrwania –
Dzik z rożna
*  Kąpiele i plażowanie na szlaku 1000 jezior
*  Znakomite wyżywienie. Do wyboru tradycyjne i wegetariańskie
* Dla ochotników spływ kajakowy Drawą



Mieszkaniec Walimia -Wojtczak

piotrg » 15 cze 2012, 01:59
O tym pewnie wiekszosc z was slyszala ,ale wkleje bo zastanawiajace:

W 1989 roku zmarł jeden z mieszkańców Walimia, niejaki Wojtczak. Mieszkał tutaj od wojny, nie miał rodziny, i z nikim nie utrzymywał bliższych kontaktów. Jak ognia unikał wizyty u lekarza. Nawet gdy chorował, brał urlop i leczył się sam w domu.

Pochówkiem miały zająć się władze gminy, ale ponieważ zmarły nie posiadał żadnych bliskich krewnych, jego zwłoki miały po‐służyć do celów dydaktycznych dla studentów. Ciało zostało przesłane do Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Podczas oględzin okazało się, że na wewnętrznej stronie ramie‐nia, tuż pod pachą, mężczyzna miał charakterystyczny tatuaż. Ten tatuaż nie pozostawiał wątpliwości. Wojtczak musiał być w SS.

Sprawą zainteresował się polski kontrwywiad. Zarządzono prze‐szukanie mieszkania zmarłego. Tam funkcjonariusze odkryli za‐maskowane szafą drzwi, które prowadziły do kolejnego pomiesz‐czenia.

To, co tam znaleźli, zaskoczyło wszystkich. W skrytce leżały nie‐mieckie dokumenty z czasów wojny, mapy, zdjęcia i kompletny mundur członka SS......

czwartek, 14 czerwca 2012

Wypad w góry Sowie





 
  
 




Re: Opowiesci...Riese

Re: Opowiesci...Riese

przez darek » 14 cze 2012, 08:43
komu potrzeba prawdy , kto jej pragnie , potrzeby egzystencjonalne to jest to , komu zalezy na utrzymaniu pokoju ? , zabijaj sprawniej , nie odczuwaj , ty jestes panem , masz moje rozgrzeszenie ,- A , Hitler . To co nazywsz człowiekiem to tylko kupka popiołu - H . Himmler . Wszystko służy naszym celom , nawet mord czy gwałt jest rozgrzeszony czynicie to dla bogów naszych Panów M , Borman
darek

Re: Opowiesci...Riese


Re: Opowiesci...Riese

Postprzez piotrg » 14 cze 2012, 01:57
Relacja wiezniarki p. Jadwigi Debiec :

W Ludwigsdorf byl rowniez lagier,o ktorym nie wiedzialo sie prawie nic.Ludzie ci byli prowadzani kolumnami i kazda kolumna byla odmienna.Ich skora byla kolorowa,a wlosciwieto ich cialo przesiakniete bylo kolorami.Najbardziej utkwila mi w pamieci kolumna zolta i nisbieska.Ci byli byli bardzo pilnowani i widac bylo jak byli wycienczeni,nie idac a wlokac sie po prostu.Wiem ze pracowali oni w podziemiach pod elektrownia i traktowani byli nieludzko.Pojawialy sie tam grupy zydow,ktorych podobno po jakims czasie likwidowano i zastampiano nowymi......

Jedne z niewielu dokumentów wspominają jeszcze o jednym tajemniczym wydarzeniu: W ciągu jednej nocy 20.000 zatrudnionych robotników zniknęło z ewidencji, nie pojawili się oni także w swoich obozach pracy. Nigdy nie udało się ustalić co się z nimi stało, nie odnaleziono także żadnych szczątków ciał.
piotrg

dzieki max

Odkrywamy podziemne miasto w Głuszycy

Asy reżimu hitlerowskiego chciały w nim szukać schronienia.

Wałbrzych. W pobliskiej Głuszycy znajduje się kompleks zabudowań, wokół którego krążą najrozmaitsze legendy. Część tych zabudowań służyła jeszcze przed trzema laty za baraki dla olbrzymiej rzeszy więźniów politycznych pracujących tutaj pod batami SS-manów przy budowie jednej z Głównych Kwater Hitlera. Stosy cegieł, góry piasku, setki najrozmaitszych maszyn, dźwigów i wagonów kolejki wąskotorowej świadczą najlepiej o ogromie zamierzonej budowli. Miało tu powstać wielkie podziemne miasto. Prace nad jego budową rozpoczęły się w 1944 roku. Jeden ze świadków - projektodawca tego niezwykłego miasta inż. Dolmuss mieszka obecnie w Głuszycy. Pracuje w Ministerstwie Odbudowy, które zabiera stąd olbrzymie ilości materiałów budowlanych. Inż. Dolmuss jest z pochodzenia Austriakiem. W czasie wojny przebywał we Francji, skąd został wezwany do Głuszycy. Od niego dowiadujemy się rewelacyjnych szczegółów dotyczących góry, w której kryje się podziemne miasto - wyposażone we wszystkie najnowsze urządzenia techniczne. Do miasta można się odstać z czterech stron: od Głuszycy, Modrzewek, Chałup i Walimia. Od strony Modrzewka - jak wyjaśnia inż. Dolmuss - miało być wejście do Kwatery Głównej Hitlera; od Chałup do Goebelsa i jego sztabu, z Walimia zaś do sztabu Wehrmachtu. Samo rozrzucenie wejść daje pojęcie o ogromie podziemnego miasta. Nie jest ono dotychczas w dostateczny sposób zbadane. Mieszkańcy Głuszycy często na własną rękę udają się na poszukiwania rzekomo ukrytych tam skarbów, ale w swych wędrówkach dochodzą jedynie do głównego tunelu. Bocznych korytarzy dotychczas nikt nie badał. Przygodnych poszukiwaczy skarbów odstraszają groźne bunkry z gniazdami karabinów maszynowych i pogłoski o rzekomym zaminowaniu przejść.



Z Głuszycy istnieje podobno przejście do zamku Książno. Tam również - jak wiadomo - w skalnych fundamentach ryto schron dla Hitlera. Zagadkę podziemnego miasta w Głuszycy powinno się rozwiązać jak najprędzej, dopóki żyją świadkowie: współtwórcy tego gigantycznego schronu. Może znalazłby się także niejeden przyczynek do historii drugiej wojny światowej.

Niedaleko Wałbrzycha, w kierunku na Kłodzko leży mała turystyczna miejscowość zwana Głuszycą. O miejscowość tę wojna otarła się tylko, pozostawiając w nieuszkodzonym stanie jej barokowe budynki i mały, w tym samym stylu zbudowany kościółek. A jednak tej właśnie cichej mieścinie przywódcy hitlerowscy wyznaczyli w ubiegłej wojnie role niepoślednią. Jedna z gór w pobliżu miasta stanowiąca część łańcuch Gór Sowich służyć miała za siedzibę sztabu wodzów nazizmu.

Działo się to z końcem 1943 roku gdy Armia Czerwona stała pod Wielkimi Łukami. Prusy Wschodnie gdzie mieściła się wówczas Główna Kwatera Hitlera, miały stać się lada chwila terenem walki. Postanowiono więc Główną Kwaterę Fuhrera przenieść na Dolny Śląsk w okolice Głuszycy, które tak lubił stary Fritz.


Biali niewolnicy

Z końcem mroźnego grudnia 1943 r. spędzono tu liczne rzesze białych niewolników, których tak obficie dostarczały okupowane kraje - i rozpoczęto budowę Nowego Babilonu. Trzydzieści tysięcy Żydów węgierskich pracowało nad budową dróg, które umożliwiałyby dojazd do wzgórza, w którym miał się mieścić mózg Trzeciej Rzeszy. Pracowali tu także Polacy, Rosjanie, minerzy włoscy i Ukraińcy. Ogółem nad gigantyczną budową, która miała tu powstać pracowało ponad 50 tysięcy ludzi. Nikt nie wiedział oczywiście do czego służyć będą olbrzymie bunkry i niezmierzone tunele przerzynające wzdłuż i wszerz potężne zbocza gór. Stu inżynierów kierujących pracami, również nie orientowało się co się właściwie buduje. Każdy z nich był tylko sprężyną w wielkiej maszynie i miał ściśle określony zakres działania, poza których wychodzenie było niebezpieczne. I tak jedni pracowali przy budowie nowego dworca, inni nad planami dróg, jeszcze inni nad stacją pomp, której zbiornik pomieścić może około 40 tysięcy metrów sześciennych wody. Nad całością prac czuwał Berlin. Wiele tajemnic dotyczących podziemnego miasta znał zaprzysiężony nadzorca budowlany inż. Mayer przebywający stale w Jedlinie-Zdroju, ówczesnym Charlottenburnie.

Wycieczka na zwiedzenie podziemi ze specem od V-1 i V-2
Zaciekawieni usłyszanymi szczegółami postanowiliśmy pod kierunkiem inż. Dolmussa, jednego z współtwórców podziemnego miasta, a zarazem speca od od nowoczesnej broni V-1 i V-2 (inż. Dolmuss budował wyrzutnie broni rakietowej pomiędzy Cherburgiem a Cale), zwiedzić nawierzchnię i podziemia niedokończonego miasta, które tak ważną rolę miało spełnić w minionej wojnie, choć na próżno szukałoby się go na mapie. Od historycznej restauracji „Pod Jeleniem”, siedziby Fryderyka Wielkiego zbudowanej w pierwszej połowie XVIII wieku, jedziemy polną drogą w kierunku na Nową Rudę. Już kilometr dalej widzi się po obydwu stronach drogi ślady, rozpoczętej budowy. Wala się tu wiele żelaznych konstrukcji, stosowanych do budowli betonowych, dziesiątki wózków kolejki wąskotorowej, jakaś unieruchomiona lokomotywa. Rzuca się również w oczy olbrzymi plac z niedokończoną budowlą mostu betonowego. Sieć szyn kolejowych z gotowymi nastawnicami świadczy o tym, że mieścić się tu musiał dworzec podziemnego miasta. Prace nad wykończeniem dworca przerwał koniec wojny, ale nie zdołał wyratować 18-tysięcznej rzeszy jeńców i więźniów politycznych, którzy znaleźli tutaj wspólny, wielki grób. Inż. Dolmuss twierdzi, że zginęło ich tu trzynaście tysięcy i całą winę zwala na pracowników aprowizacyjnych, którzy małe racje żywnościowe przyznawane przez Berlin w niemiłosierny sposób uszczuplali. Na Zaduszki ludność Głuszycy zapali na zbiorowej mogile ofiar hitleryzmu setki lampek, święcąc pamięć bezimiennej armii poległych. Obok zardzewiałych szyn (dworzec nieczynny) pasie się bydło osadników zza Bugu. Pomiędzy nastawnicami, które kierować miały pociągami Hitlera, admirała Readera, Goeringa, Goebbelsa i sztabu Wehrmachtu - bawią się wiejskie dzieciaki w... wojnę.

Wejście do Kwatery Głównej Hitlera

Po lewej stronie drogi wznosi się strome zbocze porosłe mieszanym lasem. W zboczu tym kryje się wejście do podziemnej siedziby Hitlera. Doskonała droga pnie się w górę prowadząc wprost do lasu. Przed trzema laty drogi tej jeszcze nie było. Zrobili ją węgierscy Żydzi, podobnie jak wiele innych, którymi pocięte są tutejsze zbocza. Po pięciu minutach jazdy minąwszy przecinające się stałe szyny wąskotorowej kolejki i szeregi prymitywnie zbitych baraków dla jeńców, zatrzymujemy się przed olbrzymim placem. Zbocze górskie schodzi ku niemu prawie prostopadle. Olbrzymie głazy zawieszone nad placem wyglądają tak, jakby miały się za chwile stoczyć z hukiem w dół. Rozległy plac zasłany jest stosem najrozmaitszych kamieni, wśród których zwracają uwagę połyskujące srebrnawo kamienie z dużą zawartością miki. Świadczą one dobitnie o bogactwie tej ziemi. U stóp prostopadłego zbocza, na którym szumią iglaste drzewa znajduje się wysokie na trzy metry i szerokie na dwa wejście do Głównej Kwatery Hitlera...

Z. Mosingiewicz