sobota, 8 września 2012

Monika Wśniewska

 
Na Pańskim blogu znalazłam dziś relację świadka, który opisuje spotkanie z tajemniczym zwierzęciem, o którym mówi Pan kilka razy. Ta relacja jest bardzo bliska temu co widziałam na morzem ładnych parę lat temu, więc może Pana zainteresuje.
 
Po zakończeniu Liceum i maturze (1996, o ile dobrze liczę), razem z trójką przyjaciół z klasy pojechaliśmy do Rowów (54*39N, 17*02E). Pewnej nocy postanowilismy zrobić sobie "noc na plaży", wybraliśmy noc księżycową, pełnię i odludny fragment plaży na południe od Rowów, gdzie wydmy spotykają się z bardzo rozległym lasem. Współrzędne które podałam pokazują ten włąśnie las.
 
Wykopaliśmy sobie w piasku wielki dół, rozłożyliśmy koce na dnie, żeby nie wiało zbytnio od morza i podziwialiśmy gwiazdy pogryzając batoniki. W pewnym momencie zauważyłam, że z wydm na skraju lasu wybiegło jakieś zwierzę- pies, jak na początku sądziłam. Dobiegł do brzegu, gdzie były fale i zaczął biec wzdłuż wody. Coś jednak było BARDZO nie tak z tym obrazem bo mimo księżycowej nocy nie mogłam rozróżnić żadnych szczegółów- odcieni, kolorów, dokładnych kształtów zwierzęcia, które było wielkości mniej więcej młodego  labradora. Był jakby czarny ale jakby szary. Czy to Panu nie przypomina innych opisów? Jednocześnie, jakby ulotny, eteryczny, oczy płatały figle.
 
Co bardzo ciekawe, zdałam sobie szybko sprawę, że to nie ma nóg! A w każdym razie ja ich nie widziała, istota biegła ale nie tylko że nie widać było nóg ale jeszcze raczej sunęła przed siebie niż biegła susami, skokami jak np. biegnący pies. Jak wiadomo, zwierzęta czworonożne w czasie biegu "skaczą" góra-dół.
 
Natychmiast zwróciłam na to uwagę przyjaciół i już po chwili wszyscy wystawialiśmy głowy z naszego dołu, na poziomie piasku. Nie było wątpliwości, że widzimy to samo i zgadzamy się z tym co widzimy. Żadne z nas nie widziało nóg, widziało że zwierzę sunęło anie biegło i nie mogło powiedzieć nic o kolorze, teksturze czy konstrukcji ciała. Było jednak wydłużone jak zwierzę o wyraźnie zarysowanej głowie na końcu krótkawej szyi.
 
Ale to dopiero początek bo po kilku minutach obserwacji, z lasu wyszło kilka kolejnych- takich samych zwierząt i wszystkie razem, nie więcej niż 10 zaczęły dość szybko biegać po plaży we wszystkich kierunkach. Wyglądało jakby ten pierwszy był na rekonesansie. Obserwowaliśmy z zapartym tchem, oniemiali z wrażenia. Widać było fale, górki i dołki w piasku plaży, gałęzie drzew na wydmach- ale żadnych szczegółów tych istot!!!
 
W pewnym momencie kolega powiedział co za głośno. Jak na sygnał- wszystkie zatrzymały się nagle. I tu najdziwniejsze, o ile już nie jest dziwnie- Nie uciekły w wydmy, jeden za drugim ginąc w czerni lasu- one po prostu stały się mniej wyraźne i poznikały! Kiedy patrzyło się na jednego, ten obok stawał się mniej wyraźny, co widać było kątem oka, widzeniem bocznym, kiedy odwracało się wzrok od pierwszego i patrzyło na tego z boku, ten pierwszy też się rozmywał i nie minęło 30 sekund- plaża była pusta.
 
Nie muszę dodawać, że nie dotrwaliśmy do końca "nocy na plaży". :) Na drugi dzień wybraliśmy się w tamto miejsce szukać śladów na wydmach i pójść do lasu nad tamtą plażą ale... okazało się, że teren był zagrodzony slupami i drutem kolczastym a tablice głosiły, że to TEREN WOJSKOWY.
 
Jestem z Wrocławia, mieszkałam w Śródmieściu i kilka lat potem widziałam coś podobnego, nocą na podwórku jednej z bram ulicy Nowowiejskiej. Wyglądałam ze swojego okna na 4 piętrze kiedy nagle, od muru "odkleiło się" coś bardzo nieokreślonego i BARDZO podobnego do tych istot z Rowów- na pewno nie był to szczur (nie biegają swobodnie po otwartej przestrzeni bo mają słaby wzrok), nie był to kot bo koty biegają w bardzo charakterystyczny sposób. Obiegł podwórko kilka razy, dobiegł do śmietników, i .... rozpłynął się w drodze.
 
Nie wiem co widzieliśmy ale do dziś zgadzamy się w kwestii tamtej nocy- przyszły biolog, weterynarz, geograf i historyk - zgodziliśmy się, że nie było to żadne znane nam zwierzę.
 
Może po opublikowaniu pojawią się inne relacje?
 
Dziękuję za Pańską pracę, ostatnio bardzo intensywnie wgłębiam się w te tematy, ponieważ wiążą się one z moim głównym zainteresowaniem- starożytnymi cywilizacjami i rozwojem cywilizacji pod wpływem istot "skądinąd". :D
 
Pozdrawiam
 
Monika Wiśniewska

6 komentarzy:

  1. Witam
    Tak się składa że akurat byłem na unitarce w JW 4961 w Dębinie/Rowów w 1994 r.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem co wy na to ale mi to trochę zajerzdza techniką "stealth". Polecam filmik z YT (akcja jest od 2:46):

    http://www.youtube.com/watch?v=k3ZkGjgQ9Kg





    OdpowiedzUsuń
  3. czy to nie fotomontaż na tym filmiku??? jest dość kiepskiej jakości...a w dobie photoshopie, jest teraz wszystko możliwe....
    Co nie zmienia faktu, ze obecna technika wojskowa kryje w sobie wiele technologii, o których nie mamy zielonego pojęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie znalazłem opisu lub dowodu że to jest fake ale za to gdzieś czytałem że US Army się tym tłumaczy ze ten efekt był zpowodowany wzorem kamuflażowym "Digital Camo" na mundurze... problem w tym że żolnierz na tym video jest praktycznie przeźroczysty.


      Usuń
    2. To może być ACS-Active Camouflage Shield.
      Kamuflaż termooptyczny.

      Usuń
  4. Monia, dzięki wielkie za Twoją relacje jako, ze już trochę Cię poznałam wierzę, że na pewno to widziałaś, a panu Darkowi serdecznie dziękuje za jego prace i wytrwałość w tropieniu tajemnic III Rzeszy i naszej prawdziwej historii związanej z II WŚ :) Ja także ostatnio jestem totalnie zagłębiona głównie w tych tematach i rozwinęło się to za sprawą pana Darka właśnie, mogę go słuchać godzinami. Jeszcze raz dzięki! :D

    OdpowiedzUsuń

Merytorycznie, bez wulgaryzmów, bez ataków ad personam.